Film, który będzie święcił triumfy przez lata
Właśnie dziś, w czasie półgodzinnych prób zabrania się do recenzji, uświadomiłam sobie, że istnieją na tym świecie rzeczy, których piękno trudno wyrazić za pomocą języka. "Dirty Dancing" do nich należy. Aby nie skalać go nieodpowiednim słownictwem, należycie wyrazić swoje emocje, potrzeba niezwykle wysublimowanego języka, idącego w parze z tęgim umysłem. I przyznam wam, że zrezygnowana wizją wysiłku, jaki musiałabym ponieść, usiłując coś sensownego tutaj sklecić, miałam już zaniechać recenzowania. Jednak chęć wpisania się na listę współtwórców tego kultowego filmu przezwyciężyła nawet zniechęcenie, które powstawało, gdy wyobrażałam sobie, jak siedzę do późnej nocy, usiłując poskładać jakoś te swoje wypociny w jedną kupę."Wirujący seks" zobaczyłam po raz pierwszy jeszcze jako mały berbeć, także na początku "nie załapałam za bardzo", o co w tym wszystkim chodzi, jednak kolejne razy (i kolejne lata), które mijały mi na oglądaniu tego filmu, powoli uświadamiały Spinozę w tej całej uwikłanej, jak dla małego dziecka problematyce. A było ich... no całkiem sporo, biorąc pod uwagę chociażby to, że niektóre dialogi aktorów znam już na wyrywki. Nie bez znaczenia jest też fakt, że "Dirty Dancing" to film, dzięki któremu, po wielu miesiącach bezowocnych starań moich rodziców, w niemalże turbo dynamicznym tempie nauczyłam się obsługi wideo.
Film rozpoczyna całkiem przyjemna dla oka scenka, z miłą muzyczką lecącą w tle. Na niej to widzimy główną bohaterkę, 17-letnią Frances, która wraz z rodzicami i siostrą wybiera się w wakacyjną podróż do ekskluzywnego ośrodka wypoczynkowego. "Baby", nastawiona na spędzanie czasu ze snobistycznymi, stetryczałymi zakalcami, nie podejrzewa nawet, jaką niespodziankę ma już niedługo zgotować jej los. Otóż zaraz po ulokowaniu się na nowym miejscu, poznaje ona przypadkowo miejscowego instruktora tańca - Johnny'ego Castle. W kilka dni od tego wydarzenia staje się ona świadkiem nieszczęścia, które spotyka partnerkę tancerza. Penny, staje bowiem przed obliczem niedyspozycji i w związku z tym, zachodzi potrzeba znalezienia dla Johnny'ego nowej towarzyszki do tańca. Babe postanawia "wziąć sprawy w swoje ręce" i zastąpić artystkę na zbliżającym się występie. Jednak wkrótce, młodzi stają się sobie czymś więcej, niż tylko "kontrahentami".
"Dirty Dancing" to opowieść, być może mało oryginalna, o dosyć tuzinkowej fabule, ale za to zrealizowana tak, że poruszy serce nawet najzagorzalszego krytykanta. Romantyczne scenerie w połączeniu z rozbrzmiewającą w tle muzyką, a także przy dodatkowym włączeniu w ten klimat doskonałej pary aktorskiej Grey - Swayze, wyzwalają w widzu mnóstwo emocji. Emocji, które w obawie przed ujawnieniem się tej delikatniejszej natury człowieczej, do jakiej mało kto się w obecnych czasach ma odwagę przyznać, są głęboko skrywane przez ludzi. Niestety jest to także (chyba jedyną) wadą filmu, bo ci "bardziej zamknięci" na swoje, w sumie całkiem ludzkie, odczucia, mogą nie wytrzymać siły, z jaką one eksplodują, w momencie "aktywacji" filmu.
Tak więc "Dirty Dancing" jest filmem, który odcisnął na moim życiu duże piętno i który na stałe zapisał się w mej pamięci, jako jeden z najlepszych. Myślę, że dzieło spełniło, jeśli nie przewyższyło, oczekiwania producentów, którzy mogą teraz święcić triumfy, i czuć się dumnymi z tego wspaniałego dziecka, wyhodowanego dzięki własnym wysiłkom.
Źródło: Filmweb
Moja własna recenzja filmu
Próbuję zebrać myśli pisząc tą o to recenzję. Tematyka należy do moich ulubionych a jednak ciężko myśli przelać na papier bądź w tym wypadku na klawiaturę. Tego filmu nie da się określić jednym słowem np wspaniały tu pasuję wiele synonimów wspomnianego słowa.
Dirty Dancing po raz pierwszy obejrzałam jako dorosła już osoba. Wcześniej być może nie zrozumiałabym problematyki mieszczącej się w fabule np aborcja. Zakochałam się w nim od pierwszego obejrzenia, tak samo jak moja mama czy bliscy znajomi, z którymi wspólnie obejrzałam jakże kultowy film. Życiowy, poruszający wnętrze, uczący wszystkich rodziców, by kochali swoje dzieci bezwarunkowo takimi jakimi są, oraz młodych ludzi uczący tolerancji- by nie postrzegać człowieka przez pryzmat wykonywanej pracy a poznać tą osobę i jej charakter. Dirty Dancing można oglądać wiele razy i zawsze wywołuje we mnie silne emocje a także pozwala wyłapywać szczegóły które wcześniej się nie dostrzegało..
Sama fabuła jest bardzo zachęcająca. Na początku filmu poznajemy 17 letnią Frances zwaną przez wszystkich potocznie " Baby", która przyjeżdża z rodzicami i ze starszą siostrą Lisą na wakacje do ośrodka wypoczynkowego przyjaciela jej ojca Maxa Kellermana. Już wtedy można dojrzeć wyraźną różnicę charakterów sióstr: Lisa uwielbiająca zabawę lubi być w centrum zainteresowania, natomiast Baby poukładana, nieśmiała wizerunek wzorowej uczennicy nie przepada za przepychem i towarzystwem bogatych , pewnych siebie ludzi. Dlatego wymyka się i idzie do świetlicy dla instruktorów tańca, gdzie goście mają całkowity zakaz wchodzenia na ten teren i spostrzega przystojnego nauczyciela tańca Johnego Castle, który prezentuje wraz z partnerką seksowne mambo. Zakochuje się w tancerzu od pierwszego wejrzenia. Johny na początku nie zauważa dziewczyny ma obojętny stosunek, myślał wówczas że dziewczyna pochodząca z tzw dobrego domu jest zarozumiała bez żadnych wartości nabytych poprzez doświadczenie., ale poznając ją bliżej w trakcie nauki tańca zmienił tok myślenia. Bowiem Baby uświadomiła mu że można zmieniać świat dla społeczeństwa poprzez czynienie dobra.np wspomagając finansowo biednych ludzi. Pokochał ją, i tak spostrzegli oboje że nie umieją bez siebie żyć. Wbrew zakazom ojca dziewczyna spotykała się potajemnie z tancerzem. Dopiero kiedy dowiedziała się że Johny poprzez intrygę został oskarżony o kradzież przyznała się rodzicom do tego że z nim jest, by go ratować od niesprawiedliwości zarzucania mu czynów których nie popełnił. Ale niestety to nie pomogło bo przyznanie do winy sprawiło że owszem Johny został oczyszczony od zarzutów kradzieży ale zwolniony dyscyplinarnie za romansowanie z gośćmi czego tancerzom nie wolno było robić. Ale nie miał żalu do Frances, bo był jej wdzięczny za wszystko co dla niego zrobiła do tej pory, naprawdę ją pokochał całym sercem..
Kulminacyjnym momentem filmu jest pokaz młodych talentów na zakończenie sezonu wakacyjnego i ich ostatni taniec i pogodzenie się z ojcem, który porusza mnie do głębi ,sprawia że łzy leją się ciurkiem.
Wielki ukłon w stronę aktorów grających główne role: Patrickowi Swayze, który zagrał niezwykle naturalnie, prawdziwie oraz Jennifer Grey, która doskonale zagrała młodą 17 letnią dziewczynę gdzie w rzeczywistości miała lat 27,uczącą się tańczyć gdzie tak naprawdę jest wspaniałą tancerką oraz udowodniła, że posiada doskonały talent komediowy. Gra wszystkich pozostałych aktorów stała na bardzo wysokim poziomie i sprawiła że ten film tak mocno wpisał się w świadomości najlepszego musicalu wszech czasów. Sama ścieżka dźwiękowa posiada niesamowity klimat i przenosi nas do czasów lat 80. Piosenki takie jak: She's like the wind Patricka Swayze, Hungry Eyes Erica Carmena czy I' had the time of my life Billa Medleya i Jennifer Warner, są grane do dzisiaj w różnych stacjach radiowych i telewizyjnych. na całym świecie. Z czystym sumieniem piszę że ten film zasługiwał na wiele nagród i wyróżnień, oraz zachęcam wszystkich , którzy nie mieli możliwości obejrzenia go, by jak najszybciej tą czynnośc nadrobili, bo naprawdę warto.









